Okiem Wilka

Biały pies w białym puchu!

W niedzielę 29 grudnia zamiast wybrać się na schroniskową rundę spacerową, postanowiliśmy porwać puchatka Czesia na spacer w góry.

Pogoda był piękna! Śnieżny puch po kolana, brak opadów i silnych wiatrów, do tego romantyczna mgła. Wszystko zapowiadało, że będzie to wspaniały dzień!

O 7:30 byliśmy już w schronisku po Czesia. Skąd taki wybór? Yuki pojechał na kastrację, Iskra i Snow za bardzo się kochają, by ich rozdzielać, Skiper i Emir są zbyt duzi jak na trzy psiaki w aucie. Totoro nadal ma kaszel i raczej nie dałby rady przejść takiej trasy, a Maczo… cóż… Maczo najpierw musi stracić nadmiar kg… za to Czesio jest zawsze gotowy do drogi!

Podczas “technicznego” spaceru pod schroniskiem, spotkaliśmy z Czesiem wolo-człowieka i wolo-stado, które zna z wypraw.

Początkowo szedł napięty, gotowy do obszczekania i może ugryzienia, ale gdy tylko usłyszał znajomy głos, mięśnie puściły i ciało się rozluźniło, a ogon zaczął radośnie merdać! Następnie podbiegł do Shinu i Kenyi i zaczepiał je do zabawy! Niesamowity widok!

Na miejscu (w Jaworniku) zostawiliśmy samochody i znów niespodzianka: Czesiu cieszy się na Mirka z Yasperem i Stefana z Falkiem (zero agresji, burków,itp itd!), nawet zachęca do zabawy!

Pełni pozytywnych wrażeń ruszyliśmy niebieskim szlakiem pod górę.

Nie było łatwo, trasa przetarta, ale lekko śnieżyło.  Minęliśmy wyciąg narciarski, Schronisko na Soszowie, Lepiarzówkę i puściliśmy się urokliwą ścieżką na Stożek. Wszędzie dookoła biały puch! Psy zafascynowane! Wręcz opętane!

Czesiu ochoczo parł do przodu zbierając po drodze ochy i achy mijanych turystów.

Trasa niezwykle malownicza. Ośnieżone konary drzew i iglaki, a pod nogami cukier puder. Ślady dzikich zwierząt, no i odbite wielkie łapy naszych psiaków.

Po wspinaczce na Stożek uraczyliśmy się poświątecznymi pysznościami w Schronisku na Stożku, gdzie psy są mile widziane. Jedna Pani nawet chciała poczęstować nasze plusze kostką cukru!

Pieski także dostały małe co-nieco. Wychodząc ze schroniska nie mogliśmy się nadziwić urodzie napotkanego haszczaka i dobermanki – tak jest – spotkaliśmy naszego adopcyjniaka Nero z “siostrą” Abi oraz Iwoną i Szymonem. Co za radość!

Pełni pozytywnych emocji ruszyliśmy na podbój Krykawicy

Tam zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i nawróciliśmy z powrotem na Soszów.

Mijaliśmy całkiem sporo psów, do których Czesiu zdawał się podchodzić z sympatią.  Zarówno dużych, jak i małych, zarówno suczek jak i samców. Skąd taka zmiana? Może po prostu był zbyt zadowolony ze znalezienia się z dala od schroniskowych krat, aby burmuszyć i burczeć?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Teraz trochę informacji technicznych

Czester kocha śnieg! Uwielbia chodzić po górach i mimo wieku nadal pędzi po szczytach jak wariat. Gdy przystanie aby oczyścić łapki ze śnieżnych diamentów (niestety robią mu się zbrylone grudki na łapkowych włoskach) – świetnie sobie radzi z oczyszczaniem łapek – zaraz nadgania za stadem w pełnym radosnym galopie!

Już nie zanudzamy! Udało się zrobić około 18-19 km. Czesiu wrócił do schroniska, nie bardzo chciał tam wracać… ale to w końcu jego dom… mieszka tam już od kilku lat. Czy powinien dalej mieć nadzieję, że na stare lata zagrzeje jeszcze jakiś ciepły kąt poza schroniskowym boksem?

 


Czester czeka na Dom!

Nie daj mu dłużej siedzieć w boksie! Wypełnij ankietę klikając w link poniżej, a następnie zaproś białaska do swojego domu!

Wypełnij ankietę →