Okiem Wilka

Opuściła nas Hanysia (Lajka)

Trafiła do schroniska w opłakanym stanie: wychudzona, przerośnięte pazury, zęby w tragicznym stanie tak, że opuchł cały pyszczek. Guzy na listwie mlecznej. Była również zapchlona…

Dziewczyna swoją niesamowitą urodą i charakterem oczarowała wiele osób, ale na swoją opiekunkę wybrała wspaniałą Panią Kasię. Maleńka miała najlepszy dom pod słońcem – taki, w którym nic jej nie brakowało, dom godny prawdziwej księżniczki. Z czasem stan Hanysi zaczął się pogarszać, rozpoczęła się walka o każdy dzień… każdą chwilę… każde merdnięcie ogonka…

Gdy szła do adopcji wszyscy obawiali się maleńkich guzków na listwie mlecznej (tych co zostały), myśleliśmy o sterylizacji, choć samą decyzję o zabiegu zostawiliśmy weterynarzowi. Właściwie decyzja została już podjęta, badania krwi zrobione kontrolnie przed zabiegiem….i szok….Dodatkowa diagnostyka potwierdziła guza wątroby, który bardzo się rozrósł od ostatnich badań.

Marzeniem opiekunów było, by Hanysia spędziła jeszcze z nimi święta, by doczekała zimy, śniegu…nie udało się , choroba zwyciężyła, niestety…

Bardzo dziękujemy Pani Kasi za cudowny dom, ogromne serce i wspaniałą opiekę nad naszą staruszką. Miała cudowne życie u Pani Kasi, mimo, że tak króciutko.
Hanysia odeszła w listopadzie 2018 roku